Zapiski z rodzinnego zoo...
Blog > Komentarze do wpisu
Tata, twój jisunek się zgubił

Urodzinowe śniadanko z grzankami, nadmuchane balony...

- Mama, ale te balony są dla wsystkich, pjawda?

- Myślę, ze tata się z wami podzieli:)

... prezencik...

- Tata, ale miałeś otwozyć jak skońcys jeść!

...źle wymieszany sernik na zimno (zoo juz było śpiące) i...

- Tata, ja tejaz jisuję jisunek dla babci, bo Twój jisunek w pjezencie się gdzieś zgubił, wies?

Fakt, że jisunek się zgubił, tata zniósł z godnością.

Koło południa poszli we trójkę do babci, gigakłęby kurzowych kotów już marzyły o zmienie miejsca pobytu. Tylko Rekin się nie wyspał, kiedy wychodzili powiedziałam M, że lepiej, żeby Rekin nie spał na dworze, Rekin chciał zasnąć zaraz po wyjściu z klatki, ale Sęp mu nie pozwolił "bo mama powiedziała, ze mas nie spać na dwoze Jekiniu".

No więc Jekiniu w sobotę spał niewiele. Zdaje się, ze mini-mini nie stanęło na wysokości zadania, bo Sęp powiedział, że "najfajniejsa bajka to ta o Cloffoldzie" i przed kąpielą obejrzeli jeszcze "Czary-mary".

W niedzielę Rekin wstał koło wpół do piątej (przynajmmiej wtedy mnie obudził przestawiając zabawki u nich w pokoju). Do nas przyszedł o wpół do szóstej. I miała miejsce kolejna wersja zachęt do wstania: "Mama, tań! Kałało! Kawa!" :) Poszliśmy sobie i przynajmniej M się wyspał:)

Po śniadaniu wybyłam do galerii handlowej po jakieś ciuchy, w których wyglądałabym jak pracownik umysłowy, a nie fizyczny, a kiedy wróciłam, Rekin cały czas był aktywny. Na mój widok ucieszył się, zażyczył sobie kakaa i - co było łatwe do przewidzenia - zasnął mi na kolanach. To było chwilę po wpół do czwartej. Piąta - śpi. Szósta - spi. Dziewiąta- śpi... Posprzątaliśmy po imprezce z ciocią Gadzinką, pościeliliśmy w dużym pokoju i poszliśmy spać. Z wizją pobudki i zabawy o drugiej w nocy.

Ale nie.

Kiedy wstałam do pracy o 5.30, Rekin tez przyszedł. Wesoły i baaardzo współpracujący.

poniedziałek, 13 lutego 2012, blueish
Tagi: codziennik