Zapiski z rodzinnego zoo...
Archiwum
RSS
czwartek, 13 grudnia 2018
Dostał Bury elementarz...

Pamiętacie?

Bury ucieszył się i po przejrzeniu zabrał do czytanek...

czwartek, 06 grudnia 2018
Przed nadejściem Mikołaja...

... Buremu było najłatwiej, bo pojechał z tatą na urodziny kolegi .

Reszta w ramach zadania adwentowego miała obejrzenie jakiegoś filmu o Świętym, a że Mesz miała przynieść do żłóbka udekorowaną bobmkę styropianową, dokuoiłam tych bombek jeszcze kilka - oraz te wyginające się włochate druciki - i mieliśmy kolejną godzinę robienia ozdób świątecznych:) 

Mikołaj został obdarowany dwiema bombkami, obrazkiem w ramce, dziełem sztuki z druvików oraz oczywiście pierniczkiem i mlekiem. Plus marchewka dla renifera:)

Absolutny zachwyt

Odwiozłam wczoraj Mesz do żłobka.

Już w przedsionku Mesz cieszyła się ogromnie na widok czegoś w środku, co z mojej perspektywy  było przesłonięte licznymi ogłoszeniami.

Choinka.

W holu, obok pianina, stała ogromna choinka. Urocza w dekoracji zbieraniną bombek i dwoma sznurami lampek z dwóch różnych diecezji, do tego jeden migający, a drugi nie:)

Zachwyt Meszy i chęć podzielenia się tym pięknem ogromny. Na szczęście wczoraj była środa, więc mogłam w spokoju ducha usiąść z nią obok choinki, popodziwiać bombki, Mesz przyniosła kapcie i założyła je wgapiając się w to świąteczne cudo. Z dziesięć minut to trwało, po czym Mesz przytuliła się i zarządziła wpuszczenie jej na salę:)

Jeden z wymiarów "bycia jak dziecko"...

Żart dnia

A może nawet tygodnia:)

Bo zanim położyłam uszy po sobie, próbowałam wyjaśnić Szefowej, że małe dziecko jest bardzo absorbujące...

- Rozumiem, bo też mam dziecko, Może nie tak małe, ale równie absorbujące.

Nasz Rekin jest rówieśnikiem "równie absorbującego dziecka". 

Bura

No i się doczekałam. Bury, że jako doświadczony analityk powinnam ogarniać sama duże zadania i sprawdzać co wysyłam, a nie dostawać szczegółową listę do poodhaczania.

A zgadzam się.

Jak tylko wyjaśnić jednodzietnemu kochającemu przetwarzanie danych pracoholikowi, że mam procesor zapchany życiem domowym i nawet RAM-u nie da się dokupić do tego modelu? Jak z tą całościową analizą ankiety - jeśli po pięciu minutach nie pamiętam jakie pytanie przed chwilą przetwarzałam...

Położyłam uszy po sobie i pewnie bardziej się postaram (jak???).

Moja praca - oprócz oczywistych kolizji z życiem matki - ma też wiele zalet i do tego nadal lubię to, co robię.

Ciekawe czy gdybym została jednak mediewistą, moje życie byłoby łatwiejsze... 

poniedziałek, 03 grudnia 2018
Autystyk, którego kochasz bezwarunkowo

Zachwyciłam się jako mama synalka z ZA.

Pokazałam to potem M, żeby także się zachwycił. Przeczytał i spytał;

- A co w tym jest zabawnego?

Na ostatnim spotkaniu w fundacji pan Bogdan opowiadał o tym jak mogą się czuć "oryginałki" w różnych sytuacjach.

- Kiedy tak pana słucham, odnoszę wrażenie, że doskonale wiem o czym pan mówi, przypomina mi się wiele sytuacji z dzieciństwa kiedy tak się czułem...

Na co pan Bogdan:

- Kiedy tak na pana patrzę, mam coraz większą pewność, że pan też ma zespół Aspergera.

Wiecie, że pamiętam - już po ślubie - wspólne kolacje z zaprzyjaźnionym psychiatrą i jego żoną gdzie rozmawialiśmy m. in. o tych zadziwiających ludziach, którzy uczą się rozkładów jazdy na pamięć...

Adwent

... rozpoczęty.

Za nami pierwsza msza adwentowa - i reklamacje, że nie było wieńca i pierwszej świecy, bo faktycznie w dolnym kościele nie było. Pierwsze zadanie. Pierwsze pożarte czekoladki. W ramach atrakcji zimowych pierwsza ślizgawka na zamarzniętych pobliskich stawikach.

A za mną jeszcze pierwsze roraty.

Z przytupem i poślizgiem - jak grzmotnęłam o glebę w drodze na mszę to zapomniałam jak się nazywam. Gdybym miała jedno nazwisko to pewnie też by mi wyleciało z głowy:D Głupia, nie skorzystałam z zaoferowanej pomocy, następnym razem się poprawię.

Dobre choć tyle, że nic sobie nie złamałam, mam też nadal działający laptop i cały lampion:) i tylko cztery litery bolą okropnie:D

Tagi: codziennik
10:13, blueish
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 listopada 2018
Zielona jestem...?

Pozamykali wszystkie bramki przy wejściu do kolejki. Trzeba się odpikiwać kartą, albo wziąć wejściówkę. Niby to nei problem, bo większość ludzi ma karty, a wejściówki w ilościach hurtowych są tuż obok wejścia.

Ale...

Ale jednym ze wspomnień z pierwszego wyjazdu do Paryża jest takie, że jak chciałyśmy się dowiedzieć czy daleko jeszcze do stacji metra to nie trzeba było pytać, tylko popatrzeć ile biletów leży na chodniku. W promieniu kilkuset metrów od stacji leżały, im bliżej schodów na dół, tym gęściej...

Teraz u nas to samo. Mało kto kopie w torebce w poszukiwaniu etui z kartą. Każdy bierze wejściówkę, większość tych wejściówek zostaje obok czytnika, po czym powieje i większość leży na podłodze. Więc kolejni biorą kolejne wejściówki, zostawiają je obok czytnika, po czym powieje...

Musze przyznać, że wymaga ode mnie nieco samodyscypliny noszenie jednej "swojej" wejściówki. Kieszenie w kurtce mam takie, że strach cokolwiek bardziej wartościowego od chustki do nosa tam wsadzać... 

Tagi: codziennik
12:54, blueish
Link Dodaj komentarz »
Jak nie zrobiłam dobrego uczynku

Wracałam w czwartek wieczorem kolejką spod lasu. Ze stacji początkowej, więc miałam wygodny kącik do siedzenia, co okazało się nader przydatne, biorąc pod uwagę zepsuty pociąg przed nami i dodatkowe minuty tkwienia na stacji pośredniej potrzebne na zwolnienie toru:)

W wagonie była też jakaś mama z dwójką dzieci, taki Bury i Mesz z grubsza. jedno ryczało, a drugie miało focha, widać było, że zmęczenie po całym, dniu z nich wyłazi i domagały się głośno od matki, by coś z tym zrobiła. Jakaś starsza pani siedząca nieopodal zawołała z wyrzutem do młodszego wyjca:

- Dziecko, czy tobie nie wstyd tak wrzeszczeć w pociągu?

I już miałam wstać i iść tej mamie na odsiecz, kiedy usłyszałam spokojne:

- Czy pani naprawdę uważa, że trzylatkowi będzie wstyd, że krzyczy kiedy jest zmęczony?

Usiadłam spokojnie. Starsza pani wysiadła. Może do innego wagonu:) 

Tagi: codziennik
12:46, blueish
Link Dodaj komentarz »
Odwrócone proporcje

W zeszłym roku o tej porze Sęp miał trzy dobre stopnie z plastyki i trzy jedynki czy dwójki z matematyki.

W tym roku z plastyki ma trzy pały, ale do piątki z matematyki dołączyły dwie czwórki.

W gruncie rzeczy jeśli już musi z czegoś mieć pały to niech będą z plastyki. Biorę te odwrócone proporcje:D

Tagi: codziennik
12:42, blueish
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 178