Zapiski z rodzinnego zoo...
RSS
poniedziałek, 13 marca 2017
Ziewanie w rytmie

Besztam wczoraj Gadzinę za okropne zachowanie w kościele i gadanie. Nadal jestem zdania, że kiedy człowiek obiecuje przy chrzcie pierworodnego potomka, że go wychowa w wierze, to nie wie na co się porywa:D

A Rekin się dopytuje i przymila - w grę wchodzi coś słodkiego po obiedzie:

- A ja? A ja?? A ja byłem grzeczny prawda? Przez całą mszę byłem cicho.

- No, byłeś, to prawda. Tylko przez pół mszy gapiłeś się w sufit i tylko od czasu do czasu ziewałeś, na przykład zamiast śpiewać ojcze nasz...

- Ale ziewałem w rytmie tego ojcze nasz...

Sukmana

Niedzielny poranek. Stoję w Sklepie W Kropki w kolejce do kasy z pieczywem, masłem, jajkami i innymi śniadaniowymi przydasiami. Przede mną dwóch panów, każdy z ćwiarteczką i kolorowym dodatkiem do robienia drinków.

- Bo wie pani - tu uśmiech do kasjerki - dobrze trzeba dzień zacząć. Od ćwiarteczki!

I jszcze z mrugnięciem okiem do kolegi:

- A może jeszcze skoczymy do mszy posłużyć? Sukmanę mam tu w torbie...

Tagi: codziennik
14:38, blueish
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 marca 2017
Właśnie po to...?

Przeczytałan właśnie na jednym z portali informacyjnych, że zebrano już kilka tysięcy podpisów pod petycją do prezydenta o rozpisani referendum ws. wyjścia Polski z Unii.

Czy czwartkowa zadyma w Brukseli była po to, by stworzyć grunt do sprawdzenia czy siedzący na tylnej kanapie prezes jest w stanie doprowadzić do PolExitu?

Tagi: codziennik
20:15, blueish
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 marca 2017
Pół roku robi różnicę

Mewcia półgodzinna...

Mewcia półroczna:)

19:42, blueish
Link Komentarze (1) »
Zmiana planu

Od poniedziałku zmiana planu. ZMIANA. Trzy dni w tygodniu obaj idą na ósmą. Raz obaj na później - choć nie na tę samą godzinę. I tylko w poniedziałki zakładka. I kończą faktycznie nie później niż o 16.25.

Mam nadzieję, że to będzie prawdziwa dobra zmiana, zwłaszcza, że sezon placykowy tuż tuż:)

Tagi: edukacja
19:31, blueish
Link Dodaj komentarz »
Grunt to konsekwencja

Wczorajszy dzień to gorąca wymiana zdań, co robimy ze szkolnym protestem. Podgrzewana jeszcze przez doniesienia z Brukseli.

Finalnie decyzje podjęłyśmy różne - Gadzina szczęściara nie musiała, pojechała tylko na rekolekcje:D - choć wszystkie nas bolą zmiany na kolanie, które zapewne niejednokrotnie odbiją nam się czkawką i staną kością w gardle.

Postawiłam na potraktowanie szkoły poważnie i wysłałam tam Rekina - tym bardziej, że przypadkiem zbiegło się to z lekcją prowadzoną przez rodziców Malinki i szachami. Zostawiłam natomiast wciąż chrychającego Padlinożercę z nadzieją, że wreszcie wpadniemy do pediatry.

Wpadliśmy do przychodni. Pediatra chory, na zwolnieniu do środy. Do drugiej pani kolejka na dwie godziny stania w zarazkach. Odpuściłam.

I tak zwolniłam najstarsze dziecko po to, żeby sobie pobudowało z lego i poszło ze mną i siostrą na długi spacer urozmaicony pożeraniem jabłek zakupionych w trasie u Pana z Furgonetką.

Tagi: codziennik
19:27, blueish
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017
Kim jestem?

Laleczką...? 

W życiu się tak laleczkowato nie czułam jak teraz:):)

Bardzo zaniepokojoną matką?

Czy po prostu wkurzonym obywatelem, któremu usiłuje się zatkać dziób programem 500+?

doceniania odmienności płci

szacunku dla siebie nawzajem

i troski o wspólne dobro

Nie, nie idę na manifę. Czekam w domu, aż jedna z moich nieocenionych osiedlowych znajomych odbierze mi kończącego o 17.20 Rekina. Bo o 17.15 Mewa jeszcze spała, a Gadzina zmęczona wycieczkowymi atrakcjami już spała. 

Tagi: codziennik
16:54, blueish
Link Komentarze (1) »
Pies Burek

Zabawy teraz może niekoniecznie, ale wspominki czemu nie? W sam raz dostaliśmy link do fotek z balu karnawałowego:)

Nie tylko my posłaliśmy Psiaka na bal w przedszkolnych kapciach:)

I - oprócz Buraska - romantyczna ceratka na stolikach w stołówce:)

wtorek, 07 marca 2017
Wtorek

Dziecko Numer Jeden przyniosło ze szkoły uwagę, że ma brudne uszy. A poza tym czwórkę z matematyki i pracę domową z angielskiego, którą - ku mojemu ogromnemu zdumieniu - częściowo samo ogarnęło. Coraz bardziej podejrzewam, że jego niemożność nauki języków obcych to pic na wodę i fotomontaż.

Dziecko Numer Dwa - niezbyt wyspane, bo w nocy łaziło w poszukiwaniu rodzica, któremu można pomarudzić - poszło do szkoły z cebulką hiacynta i dwiema doniczkami sadzić i siać. I ku mojemu zdumieniu, odebrałam je z tymi dwiema zapełnionymi doniczkami, bo pani Ela doszła do wniosku, że klasa nie będzie bezpiecznymi miejscem dla hodowli. Pozostaje mi się cieszyć, że miałam ze sobą tylko niewielkie zakupy i Mewkę w nosidle, a zatem ręce wolne do pomocy w transporcie hodowli. Dziecko Numer Dwa odmówiło za to iścia na basen, bo boli je głowa. Co chyba też było pivcem i fotomontażem, ale odpuściłam. Gorzej, wykorzystałam zostawiając z nim Mewkę na kwadrans - w sam raz wstała:D - i idąc po Dziecku Numer Trzy.

Dziecko Numer Trzy jutro ma wycieczkę autokarową na farmę. Jeszcze wczoraj nie mogło się doczekać, a dziś oznajmiło, że nigdzie nie jedzie, a już na pewno nie na jakieś obce farmy. Potem chyba jednak ustalili z Matyldą, że będzie fajnie - albo frytki i buraczki pomogły - bo wieczorem znów był pełen entuzjazmu. Kazał sobie nawet uprać(!) bardzo dziś wytytłaną na placu zabaw kurtkę... 

A Dziecko Numer Cztery się dąsa i krzyczy. Żadne tam pełzanie czy siadanie. Krzyczy. Nie krzyczy kiedy śpi, kiedy je i kiedy jest u mnie na rękach. Nie wiem czy słoiczkowe jedzenie jej nie służy - bo po prostu ugotowany ziemniak czy marchew jest absolutnie ok - czy nie jest zadowolona, że zarejestrowałam wniosek w żłobku, ale jaki by nie był powód, trzeba sobie zapracować na uśmiech Jej Mewiej Mości.

Za to jak już się uśmiechnie - a te rzęsy takie długie i lekko podwinięte:) - sama słodycz i myszatość.

Idę paść. "Bo jutro znów idziemy na całość...". M w Karkonoszach do soboty.

Tagi: codziennik
21:50, blueish
Link Dodaj komentarz »
Moje łóżeczko, moja piaskownica, mój kraj...?

Przeczytałam właśnie, że macierzynstwo to stan umysłu.

Coś w tym jest. A stan ten daje znacznie lepszy odlot od wypicia wieczorową porą litra mocnej pysznej MOCNEJ kawy. 

Może i dobrze, że mam teraz ten stan umysłu. Zawsze jakieś tam znieczulenie na czas rąbania drzew jak leci, przerabiania w miesiąc szkół sześcio na ośmioklasowe i informowania na forum międzynarodowym, że nieważne poparcie dla kandydata, ważne, że kandydat nasz.

Nabieramy prędkości w turlaniu się.

Tagi: codziennik
21:31, blueish
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 155