Zapiski z rodzinnego zoo...
Archiwum
RSS
czwartek, 14 lutego 2019
Starsi bracia w wierze

Mamy takiego znajomego - z DK - który po raz kolejny na fb wrzuca treści antysemickie.

Czuję się z tym dziwnie. Potrójnie dziwnie. Raz - fajnie jeśli chrześcijanin miłuje bliźnich - a przynajmniej "cierpliwie znosi" jeśli nie stać go na coś więcej. A nie segreguje.

Dwa - nigdy o tym nie myślałam wprost, ale tak było - wychowano mnie w przekonaniu, że Żydzi czy żydzi to takie same istoty jak my, idziemy przez życie razem, a jak już razem zupełnie się nie da, to równolegle, a nie na kolizyjnym. Przed wojną to Żydzi zatrudniali dziadka, żeby dorobił do przymałej gospodareczki. W roku '68 sporo przyjaciół ojca dostało bilet w jedną stronę. Od jednego z nich ojciec dostał trochę ubrań, jeden sweter ostał się do moich czasów nastoletnich i kiedy tata go zakładał, powracała historia przyjaciela Józka, pana profesora informatyki w Stanach. i tak sobie dorastałam z tą historią i przekazem jak łatwo zniszczyć coś dobrego, jak trudno to odbudować i że wszelka segregacja jest do bani. Nadal mi się w pale nie mieści ten mur, który machnęli w Izraelu, prekursorzy prezydenta Trumpa. Jak w każdej nacji, są święci i zachowujący się jak potwory mające mózg pełen dolarów zamiast połączeń nerwowych:(

I po trzecie - bardzo lubię żonę i dzieciaki tego gościa, Mesz nosi ciuchy po ich córce. W przyszłą niedzielę spotkamy się, będzie wspólna modlitwa. Jakie to trudne modlić się z kimś kogo poglądów nie podzielasz i budować coś dalej...! 

 To chyba jedna ze wskazówek, dlaczego Tygodnik Powszechny niektórych tak wnerwia.

wtorek, 12 lutego 2019
Niedźwiedzie polarne nie ryczą

Skoro już o kulturze...

W ramach prezentu urodzinowego dla M babcia zgodziła się zostać wieczorem z zoo.

My poszliśmy do kina.

Pal sześć, że nie cierpiał na ślepotę śnieżną, podobnie jak to, że niedźwiedzie polarne nie ryczą. Film bez niepotrzebnego gadania, dramatyzowania. Złudzeń, że wszystko jest pod kontrolą. Tarmoszony przez przyrodę facet robi to, co jego zdaniem powinien robić. 

Arktyka.

poniedziałek, 04 lutego 2019
Odrobina kultury

... a w każdym bądź razie czegoś kultorupodobnego, też nam się przydarzyła. Oprócz planszówki "Quiz o Polsce", w którym roiło się od pytań w rodzaju "ile rodzimych gatunków dzięciołów mieszka w Polsce?" czy "ile żon miał Władysław Jagiełło (i nie było odpowiedzi "co najmniej dwie":)).

Więc piękny klasztor w Wąchocku. Piękny nawet w tak ponury dzień.

 

Zakonnik, który nas oprowadzał, zobaczył, że przyklękliśmy i zaproponował wspólną modlitwę w kościele. Na co nasze dzieci popatrzyły przerażone i powiedziały:

- Może nie...? Przecież dziś nie ma niedzieli!

Ostatecznie odmówiliśmy "Zdrowaś Mario", a gorąca czekolada i domowe ciasto w kawiarence zdecydowanie ociepliły wizerunek tego miejsca. Podobnie jak huskopodobne psy w ogrodzie. Jak się potem okazało, podrzutki.

Zajrzeliśmy też w Starachowicach do Muzeum Techniki i Przyrody. Ta dzika kombinacja oznaczała oględziny wielkiego pieca do wytapiania żelaza

oraz... wykopane kamienie z odciskami dinozaurów i innych dawno wymarłych stworzeń oraz wyobrażenia tychże:)

Każdy więc znalazł coś dla siebie i nawet Mesz dała nam obejrzeć wielki piec, bo w zwiedzaniu w ten szary wyjątkowo mokry dzień towarzyszyła nam... 

Tagi: wyjazdowo
16:30, blueish
Link Dodaj komentarz »
Dopełzliśmy

... do wyjazdu na ferie. Chyba nawet czołganie się byłoby zbyt ruchliwe:)

Wybyliśmy na kilka dni z miasta. Miejsce genialne. Jechaliśmy niezbyt długo - pomijając powrót z autostrady po kurtkę Meszora, która okazała się jednak być w bagażniku:) Byliśmy jedynymi gośćmi, więc pokoje mieliśmy dwa, ale metraż do dyspozycji chyba większy niż w domu. Obiad czekał po powrocie z wycieczek. Dobre światło do czytania i spory stół do gier.

Nawet pogoda była łaskawa i w najbardziej szaro-bury dzień nie padało. A dwa dni były wręcz słoneczne:) Chodziliśmy więc na spacery do pobliskiego lasu - piękne dolinki tam mają swoją drogą.

Byliśmy na Łysicy - którą Burek z uporem godnym lepszej sprawy zwał Łasicą:) Mesz z początku bardzo była nieufna w stosunku do nosidła...

i co najmniej połowę podejścia na "Łasicę" przeszła na własnych nogach. Potem dała się zapakować i kazała zachwycać jak pięknie siedzi w nosidle.

Na szczycie było wywracanie się w śnieg - oraz drożdżówki

- a potem zbieganie na dół, więc wyprawa została oceniona pozytywnie. Tego dnia straciliśmy tylko jeden ząb, i to można powiedzieć - planowo:)

Podobnie udana wyprawa była na Łysą Górę. Tu jeszcze pogodę mieliśmy jak marzenie. Na Łysą Górę wędruje Pielgrzym i kiedy dotrze na szczyt, będzie koniec świata. Możemy być spokojni:D, spotkaliśmy go u podnóża...

A potem do góry, przez las...

Dopiero w dołku(!) widokowym troszkę się przychmurzyło i zamgliło.

 

Nawet element religijny się trafił, szliśmy od Nowej Słupi mijając kolejne stacje Drogi Krzyżowej



a w południe kiedy już mieliśmy piękny widok na klasztor...

rozdzwoniły się dzwony na Anioł Pański:)

Tagi: wyjazdowo
16:06, blueish
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 stycznia 2019
Przygotowania do komunii

Religijnie Rekinowi chyba idzie lepiej niż mnie.

Wprawdzie niedawno szczegółowo wyjaśnił mi kim są zombie i kiedy stają się po prostu szkieletami, ale chwilę potem po raz kolejny całkiem serio upewnił się, że może przystąpić do I Komunii nie siedząc z dziećmi tylko z nami. I wyjaśnił:

- Mimi, bo ta siostra tak krzyczy, że mogę nie usłyszeć, co Jezus do mnie mówi.

A przedwczoraj byliśmy po szkole w kinie, a potem w pizzerii - film był okropny, jeszcze okropniejszy do oglądania po śmierci prezydenta Adamowicza - ale dzieciaki fantastyczne. Do pizzerii zabraliśmy też Mesz, która była absolutną wersją demo słodkich dwulatek. Blondi w sukience w kwiatki, grzeczna, pogodna i uśmiechnięta.

- Ale płatność będzie gotówką, dobrze? - powiedział Pan Kelner - bo coś nam terminal dziś szwankuje.  

Mówię, że gotówką to mam może pięć złotych, a pan na to, że na pewno jakoś to się da rozwiązać.

Dało się oczywiście.

Zjedliśmy dwie pizze, młodsi wybawili się w kącie dla dzieci, zamierzam płacić, a Ryba na głos:

- Panie Boże, zrób tak, żeby ten terminal zadziałał, bo strasznie nie chce mi się iść jeszcze do bankomatu i z powrotem!

Zapłaciłam kartą:)

Tagi: codziennik
13:19, blueish
Link Dodaj komentarz »
Porażka ewangelizacyjna

Przyjechała do nas wczoraj Zagraniczna Szefowa.

Ma oczywiście swoje trudniejsze punkty, ale generalnie bardzo ją lubię - jest kompetentna, urocza, z poczuciem humoru i i zdecydowanie widzi w naszym zespole ludzi, a nie tylko targety finansowe.

Wieczorem pojechaliśmy na obiad, restauracja z tych, gdzie już wino do posiłku zamawia się raczej z nazwy, a nie po kolorach i degustuje zanim zostaną napełnione kieliszki. Przystawki zjedzone, czekamy na danie główne, rozmowa toczy się dość wartko o tym i o tamtym i nagle słyszę jak moja Szefowa Tutejsza żona pastafarianina, mówi:

- I was of course born as a catholic but I'm not catholic anymore.

- I'm either - odpowiada Szefowa Zagraniczna - I was christened of course (nie wiem czy to takie of course w Moskwie...) - but I don't go to church for religious reasons.

- Like me - dodaje nasz kolega z zespołu.

I patrzą na mnie.

Rzadko zapominam języka w gębie, a tym razem zapomniałam. Po prostu mnie zatkało. Nie wiem czy gdybyśmy po polsku rozmawiali, byłabym w stanie wykrztusić, że jestem w każą niedzielę na mszy. A przecież kiedy był jesienią nowy kolega-dyrektor ze Stanów, po prostu gdzieś przy okazji wyszło, że co niedzielę jest w kościele i było to jak najbardziej naturalne.

Jak to się robi???

Tagi: codziennik
13:09, blueish
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 stycznia 2019
Ogromne szczęście

- Mamo, wiesz jakie dziś miałem ogromne szczęście w szkole?! - spytał Rekin wpadłszy do domu po angielskim.

- Nie mam, ktoś poczęstował cię mambą?

- E tam, nie. Sala komputerowa była zajęta i na zajęcia komputerowe poszliśmy do innej klasy gdzie było kilka książek, których nie znałem i pani pozwoliła mi je czytać!

Tagi: codziennik
10:36, blueish
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 stycznia 2019
O zmarł biedaczek

Nasz finał wyglądał tak jak zawsze, po mszy wrzuciliśmy coś do puszki, dzieciaki okleiły się serduszkami, Mesz była nimi zachwycona i przeklejała z kurtki na sukienkę, a kiedy sukienka się zmoczyła, to na bluzkę z królikiem. Cało zoo miało okazję, niektórzy niejednokrotnie, skorzystać ze sprzętu zakupionego przez WOŚP.

O tym, że cokolwiek się wydarzyło, dowiedziałam się od przyjaciółki z Gdańska nastawiona raczej na opowieść o urodzinowej imprezie ich córki. Nie grzeszę zdaje się bujną wyobraźnią, bo dłuższą chwilę zajęło mi przyswojenie tego, co się stało - wraz ze skojarzeniem Narutowicza w Zachęcie. 

Koło trzeciej wychodziłam z biura do domu i myjąc kubek usłyszałam:

- O zmarł biedaczek, daj mi spróbować tego sosiku.

Śmiem przypuszczać, że "biedaczek" to akurat może się mieć najlepiej z nas wszystkich.

"Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności." 

Paweł Adamowicz [']

Pozostawił po sobie wiele dobrego, piękny testament i poszedł mam nadzieję tam, gdzie jest wszechobecna Miłość. A jakby jeszcze musiał chwilę poczekać, bo zapewne wielu się za niego szczerze pomodli.

A tu?

Została jego rodzina. I te trzydzieści parę milionów Polaków.

Z mediów mam dostępny tylko fb i tylko z niego wylewa się tyle wrzasku o opamiętanie, zastopowanie przemocy. Wysyłanie skanów hejtów z sugestią nie eskalowania przemocy werbalnej(!). Oskarżenia. Utożsamianie katolików z ONR-em...

Wrzask o ciszę :(

piątek, 11 stycznia 2019
Zabawa w karetkę

Tak mniej więcej 6.20, jeszcze ciemno. Wstałam wyjąć masło do kanapek - M wyjął:) - i nie za bardzo wiem po co poszłam włączyć choinkę. Naszą choinkę zdobi od lat sznur taniutkich lampek mrugających w różnych trybach. Na "dzień dobry" mruganie bardzo intensywne, najlepiej widoczne lampeczki niebieskie:)

- Ooo, bawisz się w karetkę? - spytał M zastawszy mnie pod migającą choinką.

Tagi: codziennik
10:46, blueish
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 stycznia 2019
Na Trzech Króli

... choć może nie powinnam, bo na blogu nie było jeszcze Bożego Narodzenia:) Czy ktoś świętuje Boże Narodzenie później niż bracia prawosławni...?

Byliśmy też w niedzielę na fantastycznym jak co roku koncercie kolęd seminarzystów z seminarium Redemptoris Mater. Tutaj próbka. Jeśli będziecie mieć okazję, pokolędujcie z nimi na żywo!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 180